Klub Książki Tolle.pl

Księga gosci - sąsiadowice

wpisz się do księgi gości | załóż własną księgę gości

1. Eugeniuszu masz 100% racji
Byjek, http://bhp-lex.pl/
Data wpisu: 14:20:06 05-12-2016

2. 4. Charakter i dzieje Sąsiadowic przed II Wojną Światową. Rozlokowana w osi północ - południe, po obu stronach potoku zwanym „Głęboki”, ciągnęła się ta wieś na przestrzeni około 6 km kilometrów, od granicy lasu na północnym skraju do torów kolei żelaznej relacji Przemyśl – Lwów na południowym skraju. Prawie dokładnie w środku wsi przebiegał bity trakt, zwany kolokwialnie „gościńcem”, z kierunku Felsztyna do Sambora, dzieląc wieś na „Górę” i „Dół” w ścisłym tych słów znaczeniu, bowiem mieszkańcy obu tych części nie odwzajemniali do siebie sympatii. Na jakim tle ta niechęć wyrastała nie potrafię odpowiedzieć, ale nie przeszkadzała ona w zawieraniu małżeństw i wzajemnemu przenikaniu się obu społeczności. Może ten stosunek do siebie wyrastał z topografii terenu, bo jak same określenia wskazują „Góra” była zdecydowanie pofałdowana i pagórkowata, natomiast „Dół” miał charakter równinny spłaszczający się w kierunku uroczej doliny rzeki Strwiąż, wijącej się serpentynami u podnóża Karpat Zachodnich. Może też odzywały się jakieś zakorzenione zaszłości historyczne mieszkańców, trudno ocenić to z dzisiejszej perspektywy czasowej. Bezpośrednio przed wojną wieś, zamieszkana przez około 2400 mieszkańców w zagrodach wielopokoleniowych, była raczej przeludniona i stosunkowo dość uboga, z wyjątkiem kilku „bogaczy” dysponujących areałem kilkudziesięciu mórg (morga = 5600 m2) oraz przeważających i w miarę dobrze prosperujących „średniaków” z areałem po kilkanaście mórg. Około jedną piątą stanowili najbiedniejsi posiadający zaledwie od jednej do półtorej morgi. Ubożenie wsi wynikało też stąd, że w okolicy nie było dodatkowego rynku pracy, a młodzi żeniąc się otrzymywali w posagu kawałek ziemi, co prowadziło do rozdrabniania majątku i karłowacenia gospodarstw. Większość zagród budowano z drewna kryjąc je strzechami, rzadziej gontami lub dachówką. Tylko nieliczni bogatsi posiadali domy murowane pokryte dachówką lub blachą. W sezonie od wiosny do jesieni część mieszkańców najmowała się do prac w gospodarstwie klasztornym o areale około 30 hektarów (54 mórg) oraz w majątkach ziemian okolicznych dworów w Głęboce i w Nadybach, a zimą również do prac leśnych przy pozyskiwaniu drewna na różne cele gospodarcze i opałowe. Młodzi z przeludnionych rodzin byli również wynajmowani do posługi w gospodarstwach bogatych. Sąsiadowice stanowiły samodzielną i polską jednorodnie gminę, z wyjątkiem trzech rodzin żydowskich oraz dwóch mieszanych polsko-ukraińskich, co wyróżniało ją od otaczających biedniejszych gmin z przewagą ludności ukraińskiej wśród zbiorowych gmin powiatu samborskiego. We wsi działał okazały murowany Dom Ludowy im. Marszałka Rataja, o zapoczątkowanej budowie jeszcze przed wybuchem I Wojny Światowej i rozbudowany po uzyskaniu suwerenności. Mieściły się w nim Urząd Gminy, Poczta Polska, Kasa Stefczyka oraz sala teatralna ze sceną. Obok znajdowała się wybudowana w tym samym czasie murowana, piętrowa, siedmioklasowa Szkoła Powszechna im. Jana Kantego, mieszcząca poza salami lekcyjnymi również kilka mieszkań dla nauczycieli. Na jej dziedzińcu znajdowały się boiska do gier sportowych w siatkówkę i szczypiorniaka. Nauczanie prowadziła wykwalifikowana kadra. Wspomnę chociażby niektórych z nich: Henryk Bernatowicz (kierownik) - aresztowany przez NKWD po napadzie sowieckim na Polskę 17 września, nieoceniona nauczycielka Petronela Żuk – wychowawczyni kilku pokoleń, Waleria Sochacka – córka b. Wójta T. Malejko oraz Genowefa i Wanda Malejko. Później personel nauczycielski zasilili: Edward Żuk (kierownik szkoły, po aresztowaniu Bernatowicza), jego brat Mieczysław Żuk oraz panie Stanisława Omelan, Janina Szczepanik, Wanda Jakubowska i Kiereczyńska. uciekinierzy ze wschodnich kresów ogarniętych przez bandy nacjonalistów ukraińskich. Znaleźli oni schronienie i pracę w Sąsiadowicach po wybuchu zagrożeń na wschodzie. Pani Kiereczyńska, współpracowała też z oddziałem AK w lesie sąsiadowickim, ale wiosną 1944 roku udając się na umówione spotkanie z mężem Ukraińcem została zamordowana w rejonie wsi Czaple/Dąbrówka przez grasujących w pobliżu banderowców. Osierociła dwunastoletnią córkę pozostawioną pod opieką pani Sochackiej. We wsi funkcjonowała również Ochronka Dzieci w wieku przedszkolnym, mieszcząca się w budynku po starej drewnianej szkole w sąsiedztwie remizy strażackiej. Pamiętam, jak z Felsztyna przyjeżdżał do Ochronki doktor Biber (Żyd) na kontrolę profilaktyczną stanu zdrowia dzieci, który z dobrotliwym uśmiechem częstował je - wystraszonych taką wizytą - cukierkami, zachęcając jednocześnie do okazania gardziołków i osłuchu stetoskopem. Również odwiedzał nas w Ochronce zawsze pogodny wikary z kościoła - katecheta szkolny ks. Ludwik Sołtys, szczególnie uwielbiany przez maluchy, które witały go radośnie wtulając się w fałdy jego sutanny. Opuścił on Sąsiadowice pod koniec sierpnia 1939 r., przeniesiony najpierw do Krakowa, a później do parafii w Łapszach Wyżnych na Podhalu skąd się wywodził.
Dzieci Ochronki i pierwszej klasy wraz z o. Ludwikiem i wychowawcami na tle Domu Ludowego. Przed wojną na scenie sali teatralnej Domu Ludowego wystawiano popularne sztuki oraz działał liczny amatorski zespół taneczny, prowadzono również kursy taneczne dla dorastającej młodzieży, urządzano potańcówki. Sala ta służyła też zebraniom wiejskim i okolicznościowym akademiom. Wspomnę również o licznej, dobrze zorganizowanej i wyposażonej w profesjonalny sprzęt, Ochotniczej Straży Pożarnej, która strzegła bezpieczeństwa w większości drewnianych i krytych słomą zagród wiejskich. Przy niej działała szkółka muzyczna, gdzie uzdolniona muzycznie młodzież ćwiczyła granie na instrumentach dętych, a później zasilała szeregi strażackiej orkiestry dętej, udzielającej się w paradach z okazji świąt narodowych, świąt odpustowych 16 i 26 lipca (Matki Boskiej Szkaplerznej i św. Anny) oraz w procesjach wielkanocnych. W związku z tym dorastająca młodzież, poza pracą fizyczną w polu i w domach, miała dużo dodatkowych rozrywek oraz zajęć z dziedziny kultury i sportu przyszkolnego, aby nie nudzić się z bezczynności. Dbała o to szkoła oraz sami rodzice, dyscyplinując niesfornych i nie dopuszczając ich do napojów wyskokowych przed osiągnięciem pełnej dojrzałości, wówczas uznawanej po ukończeniu 21 lat. Dominującą rolę we wsi spełniała nowoczesna mleczarnia urządzona w murowanym budynku wzniesionym tuż przed wybuchem I Wojny Światowej pod patronatem Małopolskiego Towarzystwa Rolniczego we Lwowie (dziś jej budynek już nie istnieje) oraz wzniesiony w tym samym czasie murowany budynek sklepu kółka rolniczego, zlokalizowane w środkowej części wsi. W mleczarni zbywano mleko z udojów dniowych, a w sklepie również jajka z domowego chowu kur, uzyskując środki pieniężne na bieżące potrzeby. Poza tym funkcjonowały jeszcze trzy sklepy prywatne - dwa w górnej wsi i jeden w dolnej wsi - oraz jedna knajpka w środkowej części.

Eugeniusz Żuk
Data wpisu: 16:18:44 29-11-2016

3. pozdrów webmastera
Eugeniusz Żuk, facebook.com/eugeniusz.zuk
Data wpisu: 15:56:16 29-11-2016

4. Doskonała stronka. Pełno interesujących wiadomości, które mam nadzieję wykorzystam w praktyce. Pozdrawiam!
Mature, http://erotuber.pl
Data wpisu: 18:33:08 27-11-2016

5. Dobra strona
Mark, http://czarymarybawilandia.pl/
Data wpisu: 23:45:51 20-11-2016

6. Widać, że robicie świetne strony i dobrą robotę na rynku.
adam, http://www.semtalk.pl/jak-zadbac-o-indeksowanie-w-google-gra
Data wpisu: 01:09:02 14-11-2016

7. Witam, moją prababcią była Barbara Susłowicz. Czy ktoś posiada jqakieś info. o tej rodzinie?
patrycja
Data wpisu: 14:16:03 03-11-2016

8. pozdrowienia dla autora strony, robisz świetną robotę :)
majster, http://logistykapolska.soup.io/
Data wpisu: 09:27:46 07-10-2016

9. Ostatnie trzy wpisy to pomyłka - do skasowania
Eugeniusz Żuk
Data wpisu: 17:21:54 20-09-2016

10. Pozdrów Webmastera3. Kościół, klasztor, parafia i kult religijny. (Aby nie być posądzonym o jakikolwiek plagiat przytaczam ten podtytuł za monografią ks. dr o. Piotra Żuka /karmelity/ p.t. „SĄSIADOWICE (1939-1945)”, którą zakończył w maszynopisie 18 lutego 1986 roku, ale nigdy nie opublikował z powodu nagłej śmierci 26 marca 1988 roku w Lipinach. Ten fragment monografii, oparty na autentycznych źródłach z zasobów znajdujących się obecnie w Archiwum Klasztoru oo. Karmelitów w Krakowie – prostuje pewne nieścisłości wstępu do strony internetowej „Sąsiadowice”, a jednocześnie przypomina o istnieniu takiej monografii.) Około dwóch kilometrów w kierunku zachodnim od wsi, na wzgórzu zwanym Górą Łaskawą (Mons Placidus), wznoszącym się 344 m. ponad poziom morza, tuż przy bitej drodze z Sąsiadowic do Głębokiej i Felsztyna stoi klasztor oo. Karmelitów ze słynnym kościołem św. Anny. Po lewej stronie widok na lewe skrzydło klasztoru z wieżyczką. Po prawej stronie kościół św. Anny z ryzalitem w centralnej części klasztoru (skrzydła lewe i prawe niewidoczne w całości) (wstawka moja - zdjęcia pochodzącego z okresu przed 1940 r.) Między ogrodzeniem kościoła a wspomnianą drogą leży plac zwany bazarniskiem, a bezpośrednio za drogą cmentarz. Przed północno-wschodnim rogiem cmentarza wzniesiono pomnik upamiętniający poległych w walce z Tatarami w 1615 roku. Kościół został ufundowany przez Erazma Herburta z Fulsztyna w 1590 roku. W następnym roku został konsekrowany przez Jana Dymitra Solikowskiego, Arcybiskupa lwowskiego. Sprowadzonym z Krakowa Karmelitom przekazał kościół syn zmarłego Erazma – niepełnoletni Erazm Wojciech Herburt z Fulsztyna, a właściwie jego opiekun Jan Feliks Herburt z Dobromila, Prefekt Mościcki. Fundację tę zatwierdził i na rozbudowę klasztoru zezwolił Biskup przemyski, Maciej Poraj z Bożenina, pismem wydanym dnia 23 lipca 1603 roku w Brzozowie. Klasztor z początku drewniany został w późniejszych latach przebudowany, drewno zastąpił mur z cegieł – zawsze przy poparciu sukcesorów Erazma Herburta, posiadających prawo patronatu, i po każdorazowym uzyskiwaniu zezwolenia biskupów przemyskich. W 1613 roku klasztor i kościół zostały obwarowane murem. Na czterech rogach wzniesiono murowane baszty obronne. Jedna z tych baszt, zamieniona na dzwonnicę, zachowała się do dnia dzisiejszego. Za murami wykopano głębokie fosy napełniane wodą. Fosy te, podniszczone wskutek osuwających się murów i ziemi, możemy oglądać do dziś. Z murów ostały się tylko szczątki widoczne od strony wschodniej. Przed murami usypano nieco później /1645/ pokaźne wały. Na wałach ustawiono armaty: „Harmata na wale żelazna-1, organków żelaznych-2”, jak zanotowano we wspomnianym inwentarzu. Dzisiaj armat tam nie ma. Na wałach ojcowie zaprowadzili ścieżki spacerowe. Stoki wałów i fosy zarosły krzakami i wiekowymi lipami, podniszczone przez czas i działania wojenne w 1944 r.” W środku wsi stał ongiś kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja, wcześniejszej fundacji Erazma Herburta. Jego spadkobierca Erazm Wojciech Herburt, za zgodą Stolicy Apostolskiej, już w 1609 roku oddał parafię św. Mikołaja karmelitom na Górze Łaskawej. Kościół św. Mikołaja był obsługiwany jako filialny, nawet po pożarze podczas najazdu tatarskiego w 1615 roku. Jeszcze pod koniec VIII wieku w konwencie św. Anny był wyznaczany ojciec „ad s. Nicolaum”. Inkorporacja parafii do kościoła św. Anny była niejednokrotnie potwierdzana przez sukcesorów fundatora i przez biskupów przemyskich. Papież Innocenty XI , na instancję karmelitów, dawniejszą inkorporację ponownie zatwierdził przez specjalne breve, wydane w Rzymie /apud S. Mariam Majorem/, 12 listopada 1683 roku, którym zaznacza przyczynę: zbyt ubogie dochody i napady wszystko niszczących barbarzyńców. Wykonanie tego breve zostało zlecone Opitiusovi Pallavicini, Arcybiskupowi efeskiemu, Nuncjuszowi na dworze Jana III, króla polskiego. Jednak wykonał je dopiero subdelegat Jakub Maria ab Unda, audytor generalny, dnia 13 stycznia 1687 roku. Arcybiskup Opitius Pallavicini był już wtedy kardynałem.
W głównym ołtarzu kościoła umieszczono niewielką gotycką rzeźbę, przedstawiającą św. Annę, Matkę Bożą i dzieciątko Jezus. Mówiło się o niej: św. Anna Samotrzecia. To patronka kościoła. Cieszyła się ogromną czcią obojga wyznań: rzymsko- i greckokatolickiego. Na uroczystość odpustową, 26 lipca, zjeżdżały się do Sąsiadowic tysiące Polaków i Ukraińców, by uczestniczyć w uroczystościach. Przyznać jednak trzeba, że w ostatnich kilkunastu latach przed drugą wojną światową, frekwencja Ukraińców zmniejszyła się do minimum.
To dla tej rzeźby, dla św. Anny Samotrzeciej, według legendy wyoranej na gruncie Szwaja i powracającej na to miejsce, mimo prób umieszczania jej w kościele św. Mikołaja, Erazm Herburt zbudował najpierw drewnianą kaplicę, a później murowany kościół na Górze Łaskawej. Kościół ten, konsekrowany w 1591 roku, został oddany pod opiekę karmelitom sprowadzonym z Krakowa.
Dla utrzymania stałego kultu powstało Bractwo św. Anny, o którym pisze Papież Benedykt XIII nadając mu odpusty, że bracia i siostry jego zwykli wykonywać wiele dzieł pobożności i miłości bliźniego /plurima pietatis et charitatis opera exercere consueverunt/. Bractwo to miało, bowiem za cel kult św. Anny i dzieła miłosierdzia.
Karmelici w swojej działalności religijnej opierają się szczególnie na kulcie Matki Bożej Szkaplerznej. Dlatego w kościele sąsiadowickim wybudowali kaplicę M. B. Szkaplerznej po lewej stronie kościoła, jako boczną lewą nawę. Dla realizacji tego kultu zostało erygowane Bractwo Szkaplerza św., które wskutek zaginięcia dokumentów zostało wznowione i ponownie zatwierdzone w 1669 roku.. Po prawej stronie kościoła, w bocznej prawej nawie, umieszczono w ołtarzu obraz św. Mikołaja, pozostałość kultową po kościele parafialnym, i wizerunek św. Józefa, patrona zakonu i prowincji św. Józefa. Bogate wyposażenie zakrystii, kościoła i ołtarzy, podane w inwentarzu z XVIII wieku, wskazuje na kwitnące życie religijne w klasztorze i w parafii sąsiadowickiej w owym okresie. Klasztor sąsiadowicki w swojej historii odgrywał niepoślednią rolę nie tylko w sensie religijnym, i jako dogodne miejsce kongregacji definitorialnych, lecz także w dziedzinie oświatowej, kulturalnej i obronnej. Ze wspomnianego inwentarza dowiadujemy się, że we współczesnym w klasztorze stale przebywało 11 ojców, przeważnie z tytułami naukowymi, jeden subdiakon, jeden profes i jeden brat konwers. Posiadali, jak na owe czasy i na rozmiary klasztoru, pokaźną bibliotekę z alfabetycznie wymienionymi tytułami dzieł na półkach biblioteki. Tylko domy studiów posiadały u nas tak zorganizowane biblioteki. Z tego samego inwentarza dowiadujemy się o warsztatach rzemieślniczych, zaopatrzonych w liczne narzędzia: stolarskie, ciesielskie, kowalskie i rymarskie. Doskonała okazja do praktykowania różnych zawodów dla młodzieży sąsiadowickiej. Własna kapela posiadała dość bogate wyposażenie w instrumenty muzyczne: skrzypce, altówki, waltornie, oboje, klawikord, kotły miedziane, munsztuki do trąb i waltorni. W repertuarze znajdujemy sporo utworów, t. zw. papierów figuralnych, jak: Msze, nieszpory, komplety, litanie, psalmy, antyfony, arie, tria, motety, symfonie”. (Koniec zacytowanego fragmentu z monografii księdza o. Piotra Żuka „Sąsiadowice (1939 – 19450)”).

Eugeniusz Żuk
Data wpisu: 17:03:22 20-09-2016

11. 3. Kościół, klasztor, parafia i kult religijny. (Aby nie być posądzonym o jakikolwiek plagiat przytaczam ten podtytuł za monografią ks. dr o. Piotra Żuka /karmelity/ p.t. „SĄSIADOWICE (1939-1945)”, którą zakończył w maszynopisie 18 lutego 1986 roku, ale nigdy nie opublikował z powodu nagłej śmierci 26 marca 1988 roku w Lipinach. Ten fragment monografii, oparty na autentycznych źródłach z zasobów znajdujących się obecnie w Archiwum Klasztoru oo. Karmelitów w Krakowie – prostuje pewne nieścisłości wstępu do strony internetowej „Sąsiadowice”, a jednocześnie przypomina o istnieniu takiej monografii.) Około dwóch kilometrów w kierunku zachodnim od wsi, na wzgórzu zwanym Górą Łaskawą (Mons Placidus), wznoszącym się 344 m. ponad poziom morza, tuż przy bitej drodze z Sąsiadowic do Głębokiej i Felsztyna stoi klasztor oo. Karmelitów ze słynnym kościołem św. Anny. Po lewej stronie widok na lewe skrzydło klasztoru z wieżyczką. Po prawej stronie kościół św. Anny z ryzalitem w centralnej części klasztoru (skrzydła lewe i prawe niewidoczne w całości) (wstawka moja - zdjęcia pochodzącego z okresu przed 1940 r.) Między ogrodzeniem kościoła a wspomnianą drogą leży plac zwany bazarniskiem, a bezpośrednio za drogą cmentarz. Przed północno-wschodnim rogiem cmentarza wzniesiono pomnik upamiętniający poległych w walce z Tatarami w 1615 roku. Kościół został ufundowany przez Erazma Herburta z Fulsztyna w 1590 roku. W następnym roku został konsekrowany przez Jana Dymitra Solikowskiego, Arcybiskupa lwowskiego. Sprowadzonym z Krakowa Karmelitom przekazał kościół syn zmarłego Erazma – niepełnoletni Erazm Wojciech Herburt z Fulsztyna, a właściwie jego opiekun Jan Feliks Herburt z Dobromila, Prefekt Mościcki. Fundację tę zatwierdził i na rozbudowę klasztoru zezwolił Biskup przemyski, Maciej Poraj z Bożenina, pismem wydanym dnia 23 lipca 1603 roku w Brzozowie. Klasztor z początku drewniany został w późniejszych latach przebudowany, drewno zastąpił mur z cegieł – zawsze przy poparciu sukcesorów Erazma Herburta, posiadających prawo patronatu, i po każdorazowym uzyskiwaniu zezwolenia biskupów przemyskich. W 1613 roku klasztor i kościół zostały obwarowane murem. Na czterech rogach wzniesiono murowane baszty obronne. Jedna z tych baszt, zamieniona na dzwonnicę, zachowała się do dnia dzisiejszego. Za murami wykopano głębokie fosy napełniane wodą. Fosy te, podniszczone wskutek osuwających się murów i ziemi, możemy oglądać do dziś. Z murów ostały się tylko szczątki widoczne od strony wschodniej. Przed murami usypano nieco później /1645/ pokaźne wały. Na wałach ustawiono armaty: „Harmata na wale żelazna-1, organków żelaznych-2”, jak zanotowano we wspomnianym inwentarzu. Dzisiaj armat tam nie ma. Na wałach ojcowie zaprowadzili ścieżki spacerowe. Stoki wałów i fosy zarosły krzakami i wiekowymi lipami, podniszczone przez czas i działania wojenne w 1944 r.” W środku wsi stał ongiś kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja, wcześniejszej fundacji Erazma Herburta. Jego spadkobierca Erazm Wojciech Herburt, za zgodą Stolicy Apostolskiej, już w 1609 roku oddał parafię św. Mikołaja karmelitom na Górze Łaskawej. Kościół św. Mikołaja był obsługiwany jako filialny, nawet po pożarze podczas najazdu tatarskiego w 1615 roku. Jeszcze pod koniec VIII wieku w konwencie św. Anny był wyznaczany ojciec „ad s. Nicolaum”. Inkorporacja parafii do kościoła św. Anny była niejednokrotnie potwierdzana przez sukcesorów fundatora i przez biskupów przemyskich. Papież Innocenty XI , na instancję karmelitów, dawniejszą inkorporację ponownie zatwierdził przez specjalne breve, wydane w Rzymie /apud S. Mariam Majorem/, 12 listopada 1683 roku, którym zaznacza przyczynę: zbyt ubogie dochody i napady wszystko niszczących barbarzyńców. Wykonanie tego breve zostało zlecone Opitiusovi Pallavicini, Arcybiskupowi efeskiemu, Nuncjuszowi na dworze Jana III, króla polskiego. Jednak wykonał je dopiero subdelegat Jakub Maria ab Unda, audytor generalny, dnia 13 stycznia 1687 roku. Arcybiskup Opitius Pallavicini był już wtedy kardynałem.
W głównym ołtarzu kościoła umieszczono niewielką gotycką rzeźbę, przedstawiającą św. Annę, Matkę Bożą i dzieciątko Jezus. Mówiło się o niej: św. Anna Samotrzecia. To patronka kościoła. Cieszyła się ogromną czcią obojga wyznań: rzymsko- i greckokatolickiego. Na uroczystość odpustową, 26 lipca, zjeżdżały się do Sąsiadowic tysiące Polaków i Ukraińców, by uczestniczyć w uroczystościach. Przyznać jednak trzeba, że w ostatnich kilkunastu latach przed drugą wojną światową, frekwencja Ukraińców zmniejszyła się do minimum.
To dla tej rzeźby, dla św. Anny Samotrzeciej, według legendy wyoranej na gruncie Szwaja i powracającej na to miejsce, mimo prób umieszczania jej w kościele św. Mikołaja, Erazm Herburt zbudował najpierw drewnianą kaplicę, a później murowany kościół na Górze Łaskawej. Kościół ten, konsekrowany w 1591 roku, został oddany pod opiekę karmelitom sprowadzonym z Krakowa.
Dla utrzymania stałego kultu powstało Bractwo św. Anny, o którym pisze Papież Benedykt XIII nadając mu odpusty, że bracia i siostry jego zwykli wykonywać wiele dzieł pobożności i miłości bliźniego /plurima pietatis et charitatis opera exercere consueverunt/. Bractwo to miało, bowiem za cel kult św. Anny i dzieła miłosierdzia.
Karmelici w swojej działalności religijnej opierają się szczególnie na kulcie Matki Bożej Szkaplerznej. Dlatego w kościele sąsiadowickim wybudowali kaplicę M. B. Szkaplerznej po lewej stronie kościoła, jako boczną lewą nawę. Dla realizacji tego kultu zostało erygowane Bractwo Szkaplerza św., które wskutek zaginięcia dokumentów zostało wznowione i ponownie zatwierdzone w 1669 roku.. Po prawej stronie kościoła, w bocznej prawej nawie, umieszczono w ołtarzu obraz św. Mikołaja, pozostałość kultową po kościele parafialnym, i wizerunek św. Józefa, patrona zakonu i prowincji św. Józefa. Bogate wyposażenie zakrystii, kościoła i ołtarzy, podane w inwentarzu z XVIII wieku, wskazuje na kwitnące życie religijne w klasztorze i w parafii sąsiadowickiej w owym okresie. Klasztor sąsiadowicki w swojej historii odgrywał niepoślednią rolę nie tylko w sensie religijnym, i jako dogodne miejsce kongregacji definitorialnych, lecz także w dziedzinie oświatowej, kulturalnej i obronnej. Ze wspomnianego inwentarza dowiadujemy się, że we współczesnym w klasztorze stale przebywało 11 ojców, przeważnie z tytułami naukowymi, jeden subdiakon, jeden profes i jeden brat konwers. Posiadali, jak na owe czasy i na rozmiary klasztoru, pokaźną bibliotekę z alfabetycznie wymienionymi tytułami dzieł na półkach biblioteki. Tylko domy studiów posiadały u nas tak zorganizowane biblioteki. Z tego samego inwentarza dowiadujemy się o warsztatach rzemieślniczych, zaopatrzonych w liczne narzędzia: stolarskie, ciesielskie, kowalskie i rymarskie. Doskonała okazja do praktykowania różnych zawodów dla młodzieży sąsiadowickiej. Własna kapela posiadała dość bogate wyposażenie w instrumenty muzyczne: skrzypce, altówki, waltornie, oboje, klawikord, kotły miedziane, munsztuki do trąb i waltorni. W repertuarze znajdujemy sporo utworów, t. zw. papierów figuralnych, jak: Msze, nieszpory, komplety, litanie, psalmy, antyfony, arie, tria, motety, symfonie”. (Koniec zacytowanego fragmentu z monografii księdza o. Piotra Żuka „Sąsiadowice (1939 – 19450)”).

Eugeniusz Żuk
Data wpisu: 17:00:41 20-09-2016

12. 3. Kościół, klasztor, parafia i kult religijny. (Aby nie być posądzonym o jakikolwiek plagiat przytaczam ten podtytuł za monografią ks. dr o. Piotra Żuka /karmelity/ p.t. „SĄSIADOWICE (1939-1945)”, którą zakończył w maszynopisie 18 lutego 1986 roku, ale nigdy nie opublikował z powodu nagłej śmierci 26 marca 1988 roku w Lipinach. Ten fragment monografii, oparty na autentycznych źródłach z zasobów znajdujących się obecnie w Archiwum Klasztoru oo. Karmelitów w Krakowie – prostuje pewne nieścisłości wstępu do strony internetowej „Sąsiadowice”, a jednocześnie przypomina o istnieniu takiej monografii.) Około dwóch kilometrów w kierunku zachodnim od wsi, na wzgórzu zwanym Górą Łaskawą (Mons Placidus), wznoszącym się 344 m. ponad poziom morza, tuż przy bitej drodze z Sąsiadowic do Głębokiej i Felsztyna stoi klasztor oo. Karmelitów ze słynnym kościołem św. Anny. Po lewej stronie widok na lewe skrzydło klasztoru z wieżyczką. Po prawej stronie kościół św. Anny z ryzalitem w centralnej części klasztoru (skrzydła lewe i prawe niewidoczne w całości) (wstawka moja - zdjęcia pochodzącego z okresu przed 1940 r.) Między ogrodzeniem kościoła a wspomnianą drogą leży plac zwany bazarniskiem, a bezpośrednio za drogą cmentarz. Przed północno-wschodnim rogiem cmentarza wzniesiono pomnik upamiętniający poległych w walce z Tatarami w 1615 roku. Kościół został ufundowany przez Erazma Herburta z Fulsztyna w 1590 roku. W następnym roku został konsekrowany przez Jana Dymitra Solikowskiego, Arcybiskupa lwowskiego. Sprowadzonym z Krakowa Karmelitom przekazał kościół syn zmarłego Erazma – niepełnoletni Erazm Wojciech Herburt z Fulsztyna, a właściwie jego opiekun Jan Feliks Herburt z Dobromila, Prefekt Mościcki. Fundację tę zatwierdził i na rozbudowę klasztoru zezwolił Biskup przemyski, Maciej Poraj z Bożenina, pismem wydanym dnia 23 lipca 1603 roku w Brzozowie. Klasztor z początku drewniany został w późniejszych latach przebudowany, drewno zastąpił mur z cegieł – zawsze przy poparciu sukcesorów Erazma Herburta, posiadających prawo patronatu, i po każdorazowym uzyskiwaniu zezwolenia biskupów przemyskich. W 1613 roku klasztor i kościół zostały obwarowane murem. Na czterech rogach wzniesiono murowane baszty obronne. Jedna z tych baszt, zamieniona na dzwonnicę, zachowała się do dnia dzisiejszego. Za murami wykopano głębokie fosy napełniane wodą. Fosy te, podniszczone wskutek osuwających się murów i ziemi, możemy oglądać do dziś. Z murów ostały się tylko szczątki widoczne od strony wschodniej. Przed murami usypano nieco później /1645/ pokaźne wały. Na wałach ustawiono armaty: „Harmata na wale żelazna-1, organków żelaznych-2”, jak zanotowano we wspomnianym inwentarzu. Dzisiaj armat tam nie ma. Na wałach ojcowie zaprowadzili ścieżki spacerowe. Stoki wałów i fosy zarosły krzakami i wiekowymi lipami, podniszczone przez czas i działania wojenne w 1944 r.” W środku wsi stał ongiś kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja, wcześniejszej fundacji Erazma Herburta. Jego spadkobierca Erazm Wojciech Herburt, za zgodą Stolicy Apostolskiej, już w 1609 roku oddał parafię św. Mikołaja karmelitom na Górze Łaskawej. Kościół św. Mikołaja był obsługiwany jako filialny, nawet po pożarze podczas najazdu tatarskiego w 1615 roku. Jeszcze pod koniec VIII wieku w konwencie św. Anny był wyznaczany ojciec „ad s. Nicolaum”. Inkorporacja parafii do kościoła św. Anny była niejednokrotnie potwierdzana przez sukcesorów fundatora i przez biskupów przemyskich. Papież Innocenty XI , na instancję karmelitów, dawniejszą inkorporację ponownie zatwierdził przez specjalne breve, wydane w Rzymie /apud S. Mariam Majorem/, 12 listopada 1683 roku, którym zaznacza przyczynę: zbyt ubogie dochody i napady wszystko niszczących barbarzyńców. Wykonanie tego breve zostało zlecone Opitiusovi Pallavicini, Arcybiskupowi efeskiemu, Nuncjuszowi na dworze Jana III, króla polskiego. Jednak wykonał je dopiero subdelegat Jakub Maria ab Unda, audytor generalny, dnia 13 stycznia 1687 roku. Arcybiskup Opitius Pallavicini był już wtedy kardynałem.
W głównym ołtarzu kościoła umieszczono niewielką gotycką rzeźbę, przedstawiającą św. Annę, Matkę Bożą i dzieciątko Jezus. Mówiło się o niej: św. Anna Samotrzecia. To patronka kościoła. Cieszyła się ogromną czcią obojga wyznań: rzymsko- i greckokatolickiego. Na uroczystość odpustową, 26 lipca, zjeżdżały się do Sąsiadowic tysiące Polaków i Ukraińców, by uczestniczyć w uroczystościach. Przyznać jednak trzeba, że w ostatnich kilkunastu latach przed drugą wojną światową, frekwencja Ukraińców zmniejszyła się do minimum.
To dla tej rzeźby, dla św. Anny Samotrzeciej, według legendy wyoranej na gruncie Szwaja i powracającej na to miejsce, mimo prób umieszczania jej w kościele św. Mikołaja, Erazm Herburt zbudował najpierw drewnianą kaplicę, a później murowany kościół na Górze Łaskawej. Kościół ten, konsekrowany w 1591 roku, został oddany pod opiekę karmelitom sprowadzonym z Krakowa.
Dla utrzymania stałego kultu powstało Bractwo św. Anny, o którym pisze Papież Benedykt XIII nadając mu odpusty, że bracia i siostry jego zwykli wykonywać wiele dzieł pobożności i miłości bliźniego /plurima pietatis et charitatis opera exercere consueverunt/. Bractwo to miało, bowiem za cel kult św. Anny i dzieła miłosierdzia.
Karmelici w swojej działalności religijnej opierają się szczególnie na kulcie Matki Bożej Szkaplerznej. Dlatego w kościele sąsiadowickim wybudowali kaplicę M. B. Szkaplerznej po lewej stronie kościoła, jako boczną lewą nawę. Dla realizacji tego kultu zostało erygowane Bractwo Szkaplerza św., które wskutek zaginięcia dokumentów zostało wznowione i ponownie zatwierdzone w 1669 roku.. Po prawej stronie kościoła, w bocznej prawej nawie, umieszczono w ołtarzu obraz św. Mikołaja, pozostałość kultową po kościele parafialnym, i wizerunek św. Józefa, patrona zakonu i prowincji św. Józefa. Bogate wyposażenie zakrystii, kościoła i ołtarzy, podane w inwentarzu z XVIII wieku, wskazuje na kwitnące życie religijne w klasztorze i w parafii sąsiadowickiej w owym okresie. Klasztor sąsiadowicki w swojej historii odgrywał niepoślednią rolę nie tylko w sensie religijnym, i jako dogodne miejsce kongregacji definitorialnych, lecz także w dziedzinie oświatowej, kulturalnej i obronnej. Ze wspomnianego inwentarza dowiadujemy się, że we współczesnym w klasztorze stale przebywało 11 ojców, przeważnie z tytułami naukowymi, jeden subdiakon, jeden profes i jeden brat konwers. Posiadali, jak na owe czasy i na rozmiary klasztoru, pokaźną bibliotekę z alfabetycznie wymienionymi tytułami dzieł na półkach biblioteki. Tylko domy studiów posiadały u nas tak zorganizowane biblioteki. Z tego samego inwentarza dowiadujemy się o warsztatach rzemieślniczych, zaopatrzonych w liczne narzędzia: stolarskie, ciesielskie, kowalskie i rymarskie. Doskonała okazja do praktykowania różnych zawodów dla młodzieży sąsiadowickiej. Własna kapela posiadała dość bogate wyposażenie w instrumenty muzyczne: skrzypce, altówki, waltornie, oboje, klawikord, kotły miedziane, munsztuki do trąb i waltorni. W repertuarze znajdujemy sporo utworów, t. zw. papierów figuralnych, jak: Msze, nieszpory, komplety, litanie, psalmy, antyfony, arie, 3. Kościół, klasztor, parafia i kult religijny. (Aby nie być posądzonym o jakikolwiek plagiat przytaczam ten podtytuł za monografią ks. dr o. Piotra Żuka /karmelity/ p.t. „SĄSIADOWICE (1939-1945)”, którą zakończył w maszynopisie 18 lutego 1986 roku, ale nigdy nie opublikował z powodu nagłej śmierci 26 marca 1988 roku w Lipinach. Ten fragment monografii, oparty na autentycznych źródłach z zasobów znajdujących się obecnie w Archiwum Klasztoru oo. Karmelitów w Krakowie – prostuje pewne nieścisłości wstępu do strony internetowej „Sąsiadowice”, a jednocześnie przypomina o istnieniu takiej monografii.) Około dwóch kilometrów w kierunku zachodnim od wsi, na wzgórzu zwanym Górą Łaskawą (Mons Placidus), wznoszącym się 344 m. ponad poziom morza, tuż przy bitej drodze z Sąsiadowic do Głębokiej i Felsztyna stoi klasztor oo. Karmelitów ze słynnym kościołem św. Anny. Po lewej stronie widok na lewe skrzydło klasztoru z wieżyczką. Po prawej stronie kościół św. Anny z ryzalitem w centralnej części klasztoru (skrzydła lewe i prawe niewidoczne w całości) (wstawka moja - zdjęcia pochodzącego z okresu przed 1940 r.) Między ogrodzeniem kościoła a wspomnianą drogą leży plac zwany bazarniskiem, a bezpośrednio za drogą cmentarz. Przed północno-wschodnim rogiem cmentarza wzniesiono pomnik upamiętniający poległych w walce z Tatarami w 1615 roku. Kościół został ufundowany przez Erazma Herburta z Fulsztyna w 1590 roku. W następnym roku został konsekrowany przez Jana Dymitra Solikowskiego, Arcybiskupa lwowskiego. Sprowadzonym z Krakowa Karmelitom przekazał kościół syn zmarłego Erazma – niepełnoletni Erazm Wojciech Herburt z Fulsztyna, a właściwie jego opiekun Jan Feliks Herburt z Dobromila, Prefekt Mościcki. Fundację tę zatwierdził i na rozbudowę klasztoru zezwolił Biskup przemyski, Maciej Poraj z Bożenina, pismem wydanym dnia 23 lipca 1603 roku w Brzozowie. Klasztor z początku drewniany został w późniejszych latach przebudowany, drewno zastąpił mur z cegieł – zawsze przy poparciu sukcesorów Erazma Herburta, posiadających prawo patronatu, i po każdorazowym uzyskiwaniu zezwolenia biskupów przemyskich. W 1613 roku klasztor i kościół zostały obwarowane murem. Na czterech rogach wzniesiono murowane baszty obronne. Jedna z tych baszt, zamieniona na dzwonnicę, zachowała się do dnia dzisiejszego. Za murami wykopano głębokie fosy napełniane wodą. Fosy te, podniszczone wskutek osuwających się murów i ziemi, możemy oglądać do dziś. Z murów ostały się tylko szczątki widoczne od strony wschodniej. Przed murami usypano nieco później /1645/ pokaźne wały. Na wałach ustawiono armaty: „Harmata na wale żelazna-1, organków żelaznych-2”, jak zanotowano we wspomnianym inwentarzu. Dzisiaj armat tam nie ma. Na wałach ojcowie zaprowadzili ścieżki spacerowe. Stoki wałów i fosy zarosły krzakami i wiekowymi lipami, podniszczone przez czas i działania wojenne w 1944 r.” W środku wsi stał ongiś kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja, wcześniejszej fundacji Erazma Herburta. Jego spadkobierca Erazm Wojciech Herburt, za zgodą Stolicy Apostolskiej, już w 1609 roku oddał parafię św. Mikołaja karmelitom na Górze Łaskawej. Kościół św. Mikołaja był obsługiwany jako filialny, nawet po pożarze podczas najazdu tatarskiego w 1615 roku. Jeszcze pod koniec VIII wieku w konwencie św. Anny był wyznaczany ojciec „ad s. Nicolaum”. Inkorporacja parafii do kościoła św. Anny była niejednokrotnie potwierdzana przez sukcesorów fundatora i przez biskupów przemyskich. Papież Innocenty XI , na instancję karmelitów, dawniejszą inkorporację ponownie zatwierdził przez specjalne breve, wydane w Rzymie /apud S. Mariam Majorem/, 12 listopada 1683 roku, którym zaznacza przyczynę: zbyt ubogie dochody i napady wszystko niszczących barbarzyńców. Wykonanie tego breve zostało zlecone Opitiusovi Pallavicini, Arcybiskupowi efeskiemu, Nuncjuszowi na dworze Jana III, króla polskiego. Jednak wykonał je dopiero subdelegat Jakub Maria ab Unda, audytor generalny, dnia 13 stycznia 1687 roku. Arcybiskup Opitius Pallavicini był już wtedy kardynałem.
W głównym ołtarzu kościoła umieszczono niewielką gotycką rzeźbę, przedstawiającą św. Annę, Matkę Bożą i dzieciątko Jezus. Mówiło się o niej: św. Anna Samotrzecia. To patronka kościoła. Cieszyła się ogromną czcią obojga wyznań: rzymsko- i greckokatolickiego. Na uroczystość odpustową, 26 lipca, zjeżdżały się do Sąsiadowic tysiące Polaków i Ukraińców, by uczestniczyć w uroczystościach. Przyznać jednak trzeba, że w ostatnich kilkunastu latach przed drugą wojną światową, frekwencja Ukraińców zmniejszyła się do minimum.
To dla tej rzeźby, dla św. Anny Samotrzeciej, według legendy wyoranej na gruncie Szwaja i powracającej na to miejsce, mimo prób umieszczania jej w kościele św. Mikołaja, Erazm Herburt zbudował najpierw drewnianą kaplicę, a później murowany kościół na Górze Łaskawej. Kościół ten, konsekrowany w 1591 roku, został oddany pod opiekę karmelitom sprowadzonym z Krakowa.
Dla utrzymania stałego kultu powstało Bractwo św. Anny, o którym pisze Papież Benedykt XIII nadając mu odpusty, że bracia i siostry jego zwykli wykonywać wiele dzieł pobożności i miłości bliźniego /plurima pietatis et charitatis opera exercere consueverunt/. Bractwo to miało, bowiem za cel kult św. Anny i dzieła miłosierdzia.
Karmelici w swojej działalności religijnej opierają się szczególnie na kulcie Matki Bożej Szkaplerznej. Dlatego w kościele sąsiadowickim wybudowali kaplicę M. B. Szkaplerznej po lewej stronie kościoła, jako boczną lewą nawę. Dla realizacji tego kultu zostało erygowane Bractwo Szkaplerza św., które wskutek zaginięcia dokumentów zostało wznowione i ponownie zatwierdzone w 1669 roku.. Po prawej stronie kościoła, w bocznej prawej nawie, umieszczono w ołtarzu obraz św. Mikołaja, pozostałość kultową po kościele parafialnym, i wizerunek św. Józefa, patrona zakonu i prowincji św. Józefa. Bogate wyposażenie zakrystii, kościoła i ołtarzy, podane w inwentarzu z XVIII wieku, wskazuje na kwitnące życie religijne w klasztorze i w parafii sąsiadowickiej w owym okresie. Klasztor sąsiadowicki w swojej historii odgrywał niepoślednią rolę nie tylko w sensie religijnym, i jako dogodne miejsce kongregacji definitorialnych, lecz także w dziedzinie oświatowej, kulturalnej i obronnej. Ze wspomnianego inwentarza dowiadujemy się, że we współczesnym w klasztorze stale przebywało 11 ojców, przeważnie z tytułami naukowymi, jeden subdiakon, jeden profes i jeden brat konwers. Posiadali, jak na owe czasy i na rozmiary klasztoru, pokaźną bibliotekę z alfabetycznie wymienionymi tytułami dzieł na półkach biblioteki. Tylko domy studiów posiadały u nas tak zorganizowane biblioteki. Z tego samego inwentarza dowiadujemy się o warsztatach rzemieślniczych, zaopatrzonych w liczne narzędzia: stolarskie, ciesielskie, kowalskie i rymarskie. Doskonała okazja do praktykowania różnych zawodów dla młodzieży sąsiadowickiej. Własna kapela posiadała dość bogate wyposażenie w instrumenty muzyczne: skrzypce, altówki, waltornie, oboje, klawikord, kotły miedziane, munsztuki do trąb i waltorni. W repertuarze znajdujemy sporo utworów, t. zw. papierów figuralnych, jak: Msze, nieszpory, komplety, litanie, psalmy, antyfony, arie, tria, motety, symfonie”. (Koniec zacytowanego fragmentu z monografii księdza o. Piotra Żuka „Sąsiadowice (1939 – 19450)”).
tria, motety, symfonie”. (Koniec zacytowanego fragmentu z monografii księdza o. Piotra Żuka „Sąsiadowice (1939 – 19450)”).

Eugeniusz Żuk
Data wpisu: 16:56:41 20-09-2016

13. O SĄSIADOWICACH
(Porozmawiajmy)
1. Słowo wstępne. Na stronie internetowej ”Sąsiadowice” pojawiają się liczne posty potomków byłych mieszkańców tej wsi w kontekście wspomnień o rodzicach, dziadkach i pradziadkach. Zapytania kierowane są z różnych miejsc Polski, a nawet z Zagranicy. Nie dziwi mnie ta ciekawość, bowiem po II Wojnie Światowej nastąpiło ogromne rozproszenie rodaków, przymusowo przesiedlanych z terenów polskich „Kresów” na południowym wschodzie, a los ten dotknął również i mieszkańców Sąsiadowic. Ruch wysiedleńczy w zakamuflowany sposób nazywano repatriacją, zresztą zgodnie z intencją obustronnie zainteresowanych stron, władz sowieckich i serwilistycznych władz Polski Ludowej, które reprezentował Polski Urząd Repatriacyjny (PUR) i jego delegaci na obszarze „Kresów” południowo-wschodnich. Natomiast repatriacja sensu stricto jest powrotem do ojczyzny (jeńców, uchodźców, czy też przesiedleńców), zaś sąsiadowiczanie nie wracali do ojczyzny, ani nie byli wcześniejszymi przesiedleńcami. Nas przymuszono do opuszczenia zakorzenionej od kilkuset lat ojcowizny, gdzie nasi przodkowie żyli, pracowali dla niej i umierali w jej obronie. I ta prawda historyczna nie powinna zanikać w świadomości pokolenia sąsiadowiczan. Należy tylko cieszyć się, ku pewnemu pokrzepieniu, że zstępne pokolenia zachowują pamięć o przodkach, którzy odchodzą i jest ich coraz mniej wśród nas. Jest to nasz obowiązek patriotyczno-historyczny, i niezależnie od tego gdzie przebywamy powinniśmy tę prawdę kultywować. Mówiąc językiem klasyka, jest oczywista oczywistość, że naród przestaje być narodem lub staje się poddanym, gdy zapomina o korzeniach swojej historycznej przeszłości. Zainteresowanie siedliskiem ojców tłumaczę sobie również tym, iż przeżywana przez nich nostalgia za utraconymi pięknymi ziemiami, z każdego punktu spojrzenia, przyrodniczego, geograficznego i emocjonalnego w jakimś stopniu udzieliła się ich następnym pokoleniom. Wspominam o tym, bo ja też urodziłem się tam, jeszcze przed wojną (rocznik 1933), i zaczynałem pierwszą klasę szkoły powszechnej w 1939 roku, a mieszkańcem Sąsiadowic byłem do 1946 roku. Pamiętam więc wiele aspektów z tego okresu, dzieciństwa i dorastania, a w szczególności: z okresu jeszcze suwerennej II Rzeczypospolitej Polskiej oraz z czasu wojny, jak: podwójne okupacje nazistowskie i sowieckie, następujące po sobie w miarę przemieszczania się walk frontowych przez Sąsiadowice. Nawet trudno opisać te wydarzenia - pełne dramatów rodzinnych, głodu, łapanek młodych ludzi z wywózką na roboty do Niemiec, jak również haniebnej wywózki niewinnych ludzi na pustynne obszary Kazachstanu i zimnej Syberii, z których wielu już nie mogło powrócić do stron rodzinnych. Przyznaję, mimo wieloletniego zakorzenienia na Dolnym Śląsku, że wspominając tamte czasy przed oczyma mimo woli pojawia się obraz tego opuszczonego pięknego krajobrazu, i w takich momentach udziela mi się nostalgia za wszystkimi imponderabiliami, które tam pozostały.
Ale osobiste przeżycia pozostawiam na uboczu, tylko w zakończeniu moich retrospekcyjnych wspomnień odniosę się jeszcze do okresu związanego z utratą niepodległości przez Polskę oraz okresów okupacji przez agresorów wojennych. Wspominając te momenty, chciałbym wszystkim zainteresowanym Sąsiadowicami przypomnieć rys historyczny wsi, a zwłaszcza szczegóły kultu religijnego i obyczajów wsi, a przede wszystkim gospodarczy trud przodków, by utrzymać swoje rodziny. Może niektóre elementy będą tylko przypomnieniem przekazu z opowiadań bliskich, ale zebrane z autopsji w całość mogą stanowić ciekawy wątek dla zainteresowanych tym przedmiotem. Jest to wstępny fragment pilotażowy, jeśli wzbudzi zainteresowanie, to będę kontynuował we fragmentach dalsze jego wątki.


Eugeniusz Żuk
Data wpisu: 16:31:09 19-09-2016

14. gratuluje świetnej strony, pozdrawiam webmastera.
bhp wrocław, http://bhppartner.com
Data wpisu: 13:21:47 16-09-2016

15. Fajnie prowadzona strony. Czysta, przejrzysta. Przyjemnie się czyta..
Kasia, http://www.everwood.com.pl
Data wpisu: 22:34:17 13-09-2016

16. Ciekawa strona. Pozdrawiam
Michal, http://www.elewacjedrewniane24.pl
Data wpisu: 22:32:43 13-09-2016

17. super. dziekuje. pozdrawiam
Adam, http://www.numery-telefonow.jak-jest.pl/
Data wpisu: 13:07:28 09-09-2016

18. super wpisy, bede zagladal. Pozdrawiam :)
paleciarz, http://rotomrent.pl/produkty/palety-plastikowe.html
Data wpisu: 10:59:52 05-09-2016

19. pozdrawiam wszystkich i serdecznie polecam tę stronę ;) wspaniałę wpisy
lilia, http://www.meble-ogrodowe.technores.pl
Data wpisu: 11:07:05 01-09-2016

20. bardzo pomocne artykuły,
pozdrawiam serdecznie

Dorin, http://www.moj-sen.info
Data wpisu: 08:31:42 05-08-2016

21. Fajna strona :)
Konrad, http://www.vacco.pl
Data wpisu: 11:37:24 28-07-2016

22. Nice website :) Cheers !
Bob, http://www.palletlift.co.uk/
Data wpisu: 15:30:29 27-07-2016

23. Fajna stronka :) Pozdrawiam Gorąco !
Pawel, http://www.limcreative.com
Data wpisu: 15:27:59 27-07-2016

24. Superrr strona, pozdrawiam.
Adrianco, http://sklep.andrewex.com.pl/donice-drewniane
Data wpisu: 13:13:23 25-07-2016

25. Hej..Fajnie dołączyć do tak licznego grona :D

Pozdrawiam!

pacholek, www.podzamkiem.net.pl/
Data wpisu: 13:34:31 20-07-2016

26. Mnie również...Liczne zmiany widze :D
krystianek
Data wpisu: 13:24:37 20-07-2016

27. Dawno mnie tu nie było :D
adrian
Data wpisu: 13:19:25 20-07-2016

28. Prosta i łatwa w obsłudze strona :)
Podoba mi się!

roksa woj, http://www.lavoridigitali.net/
Data wpisu: 11:46:19 15-07-2016

29. Bardzo Ciekawe sa wpisy w tej księdze kości można odwiedzic dzieki niej wiele interesujących stron internetowych :) hy
Karolina Kaltora, https://java.net/people/1163827-Estrolano
Data wpisu: 09:33:31 14-07-2016

30. Super. Pozdrowienia dla admina.
Pawel1991, http://www.sklepdlh.pl/deski-kompozytowe
Data wpisu: 13:59:32 27-06-2016

31. Wspaniała inicjatywa, pozdrawiam

Mark, http://jukogreendesign.pl/
Data wpisu: 00:32:23 04-06-2016

32. To się sprawdza
Ulek, http://www.jesionowaaleja.pl/
Data wpisu: 20:22:56 22-03-2016

33. Zapraszamy do naszej nas i pozdrawiamy 1
Zabrze, http://www.martapawlikowska.pl/
Data wpisu: 21:50:30 18-02-2016

34. Wszystkiego najlepszego w Nowym 2016 roku dla Potomków Sąsiadowic i nie tylko.
Zuzanna Smereka
Data wpisu: 10:16:34 16-02-2016

35. Wszystkiego najlepszego w Nowym 2016 roku dla Potomków Sąsiadowic i nie tylko.
Zuzanna Smereka
Data wpisu: 10:16:30 16-02-2016

36. Pozdrawiam wszystkich potomkòw Sąsiadowich
Maria Sawicka
Data wpisu: 19:27:07 31-01-2016

37. Witam nazywam się Jarosław Grochowski jestem synem Stanisława Grochowskiego urodzonego w Sąsiadowicach i wnukiem Jakuba Grochowskiego ur 1901 r i Katarzyny Grochowskiej ur 1907 r szukam krewnych mogących coś powiedzieć o moich przodkach moje namiary e-mail grojar@onet.eu tel 607817336.Pozdrawiam.
Jarosław Grochowski
Data wpisu: 08:48:33 29-01-2016

38. Monety kraków
Monety kraków, http://www.ksngibon.pl
Data wpisu: 15:57:34 28-01-2016

39. Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok.
Redberry, http://business-english.cdd.com.pl/
Data wpisu: 13:27:32 20-01-2016

40. Pozdrawiam wszystkich. Bardzo dobra strona.
Hallu Forte, http://halluforteshop.com/o-hallu-forte/
Data wpisu: 15:36:35 29-12-2015

41. wooow
ZZ, http://www.inter-securus.pl
Data wpisu: 23:07:57 16-12-2015

42. Polecam super strona
Aga, http://www.detektyw-lodz.com.pl/
Data wpisu: 23:07:11 16-12-2015

43. Polecam
Michał, http://www.viasoft.pl/ZwCAD-Classic-PL-ENG,p,2575
Data wpisu: 23:06:39 16-12-2015

44. Jak to się na mieście mówi - Grudzień z grzmotami, rok z wiatrami.
Wasyl, http://drzwi-stalowe.portabilo.pl/
Data wpisu: 17:12:33 16-12-2015

45. Dobra strona, jest ok.
Jarmak, http://thermacomfort.pl/produkty/pianapur/
Data wpisu: 15:54:56 01-12-2015

46. Pozdrawiamy serdecznie !
Mat, http://pramed.pl/klienci-indywidualni/psychotesty-szczecin/
Data wpisu: 12:15:25 01-12-2015

47. Pozdrowienia dla Admina i całej załogi. Warto tu zaglądać
matylda, http://desafio.pl
Data wpisu: 12:21:00 26-11-2015

48. Super że znowu tu jestem. Odwiedzam to miejsce co jakiś czas i zawsze jestem mile zaskoczony
marcin, http://dreampromotion.pl
Data wpisu: 12:19:49 26-11-2015

49. prostota i funkcjonalność - takie strony lubię.
Zenek, http://luxsex.pl
Data wpisu: 12:18:34 26-11-2015

50. Super stronka. Buziaki, całusy dla całej ekipy
Anetka, http://hotfota.pl
Data wpisu: 12:17:31 26-11-2015

wpisz się do księgi gości | załóż własną księgę gości

<< Poprzednie wpisy | Następne wpisy >>

Dotychczas księgę gości odwiedziło: 41522 osób

REKLAMA:
Jeśli chcesz się nauczyć tworzyć strony internetowe, a nie masz o tym pojęcia wejdź na bezpłatny Video blog www.VideoWebmaster.pl

Jeśli już potrafisz tworzyć strony internetowe, wejdź na blog z poradami dla średnio-zaawansowanych webmasterów www.PomocnikWebmastera.pl